|
Jezusa można spotkać dziś... Patrzyłem na niego z niedowierzaniem. Przystojny, zadbany, bez zarzutu. Jezus siedział na siedzeniu mojego golfa. Aleksander, czterdziestolatek, specjalista od reklamy, przeżywa kryzys – stracił pracę, pozostawiła go żona i córka, zdechł jego wierny pies. Wiedzie marny żywot i zdaje się nie mieć już nadziei. Nieoczekiwanie wygrywa wycieczkę do Ziemi Świętej i decyduje się tam pojechać, nie przypuszczając nawet, że ta nieplanowana i egzotyczna podróż zmieni całe jego życie. Na drodze do Emaus,7 km od Jerozolimy, spotyka człowieka, który swoim wyglądem – długie włosy, ciemne oczy, ubrany w prostą tunikę z juty – przypomina znaną z chrześcijańskich wyobrażeń postać...Jezusa z Nazaretu. Rozpoczyna się niecodzienny dialog, z zaskakującymi i pełnymi znaczenia myślami, z pytaniami, które drążą do głębi, demaskują hipokryzję współczesnego człowieka, a nade wszystko odkrywają smak autentycznego chrześcijańskiego życia. Uderzające jest to, że Aleksander jest klasycznym reprezentantem „naszych czasów” – nie wierzy w to, czego nie może dotknąć i ogarnąć rozumem. Ta racjonalność czyni jego postać bardzo realną, prawdziwą, sprawiając, że czytelnik może się w niej przejrzeć jak w zwierciadle i dostrzec wiele łączących go z nią podobieństw. Trwają prace nad filmem na podstawie powieścią współtwórcą scenariusza jest Pino Farinotti. Film wejdzie na ekrany we wrześniu 2006 r.
Proszę się nie dziwić, że Chrystus nie wybrał na kompana uduchowionej dziewicy ani prawego mizantropa. Aleksander, załamany rozwodnik z mnóstwem wątpliwości, to bohater o niebo ciekawszy. I dla Chrystusa, i dla czytelnika.
Agnieszka Wolny-Hamkało krytyk literacki
|